Muszę zacząć od tego, że mimo początku stycznia nie jest to jakieś moje postanowienie noworoczne, że schudnę, że będę trenował i takie tam.
Postanowienia noworoczne są do bani!
Zawsze miałem jakiś taki trochę kompleks na punkcie swojego wyglądu chociaż dla równowagi charakter mam zajebisty ;) W ubiegłym roku stosując dietę doktora Dukana i kierując się jego książką "Nie potrafię schudnąć" udało mi się zjechać z 97kg wagi do 82kg! Tak to jest możliwe! Swoją drogą zaskakuje mnie jak często spotykam się z ludźmi krytykującymi tą "dietę", a co ciekawe to najczęstszymi krytykami są grube dupy!
Wracając jednak do wątku, 10 miesięcy bez większych problemów trzymałem wagę w ryzach. Raz skoczyła o 2kg do góry innym razem spadła o 2kg i taka huśtawka trwała w najlepsze. No cóż wszystko co piękne kiedyś się kończy.
Dzisiaj mam ponad 90kg, ale z powodu chwilowej awarii wagi nie mogę dokładnie określić ile, ale to się jutro zmieni.
Dobra koniec gadania, od jutra startuję! Trzymajcie kciuki.